Pewnie duży udział wypracowaniu takiego stanowiska ma jego zastępca Arkadiusz Karbowiak (chyba jedyny ideowy polityk w ratuszu), który - muszę uczciwe przyznać - dba o budowanie świadomości historycznej w naszym mieście. Należy przy okazji pokłonić mu się za pomysł nazwania ronda przy pl. Kopernika imieniem innego Wielkiego Polaka – Witolda Pileckiego. To są bardzo ważne rzeczy, którym media nie poświęcają dużo uwagi, ale trzeba je robić. Naród bez historii, bez własnej sprecyzowanej oraz mocno ugruntowanej tożsamości podlega procesowi permanentnego rozkładu. Młodzież w naszym kraju jak pokazują badania nie ma autorytetów, a co się z tym wiąże brakuje jej wzorców do naśladowania budujących w niej zestaw postaw, którymi w przyszłości będzie się kierować. Dzięki wyżej opisanym inicjatywom młodzi opolanie dowiedzą się np. o istnieniu Witolda Pileckiego, którego całe życie jest zbiorem niedoścignionych, gotowych szablonów do naśladowania. Rotmistrz był ówczesnym supermanem, krzyżówką miłości do Ojczyzny z niesamowitą odwagą. A wiem, że w mózgach mojego pokolenia w Opolu bardziej utwardzony jest np. ZWM niż wyżej opisany heros. Serwowanie wiedzy połączonej z kamuflowaną przez nadal silne środowiska prawdą jest najlepszą usługą, którą można podawać młodzieży. Dużo ważniejszą niż, też istotny, remont chodnika. Historia jest nauczycielką życia – a ci, którzy ją znają wiedza, że to właśnie źle cedowane wartości(lub ich brak) były źródłem największych polskich klęsk. Dlatego podejmujemy pracę u podstaw, która może nie jest spektakularna, ale w dobie przepychu kazuistycznym moralizatorstwem – jak nigdy potrzebna.