Kto promuje medycznego szarlatana?
Debata publiczna na temat metod leczenia raka – zachęcały od kilku dni rozwieszane w Opolu plakaty. W środę do sali w opolskim hotelu „Mercure" przyszło około 60 osób. - Żyjemy w demokratycznym kraju i możemy rozmawiać na temat metod leczenia raka – rozpoczął organizator spotkania, Przemysław Ornatowski, prezes Stowarzyszenia Profilaktyki Zdrowotnej w Opolu. - Przedstawiam dr Ashkara, media podają, że jest szarlatanem, a to niemożliwe, bo jest fizykiem jądrowym. Żałuję tylko, że na debatę o metodach leczenia raka nie przyszli lekarze.
Wszystko przez lekarzy
Ornatowski zaprasza do debaty. Na środek wychodzi starszy mężczyzna, zostaje przedstawiony jako lekarz, ale tylko z imienia - Stanisław. – Nie stosowałem metody leczenia dr Ashkara, ale wiem, że jest dobra – zapewnia Stanisław.
Po nim głos zabiera kobieta w średnim wieku. – Mój syn do dziewiątego roku życia nie chodził, był porażony, a ja żyłam w ciągłym stresie, przez co nabawiłam się strasznej łuszczycy – opowiada. - Teraz mój syn chodzi, siedzi przy komputerze, a ja jestem zdrowa. To dzięki metodzie stosowania ziół mrożonych w ciekłym azocie. Od czasu naszego wyzdrowienia żadna przychodnia nawet się o nas nie zapytała, czy żyjemy.
Wiekowy już mężczyzna opowiada o śmierci swojego ojca: – To przez lekarzy odszedł... – oskarża.
- Dzisiaj nie oceniamy, tutaj nie krytykujemy! – przerywa mu prezes Ornatowski.
- A teraz opowiem o mojej siostrze, która stosowała metodę dr Ashkara - kontynuuje mężczyzna. – Wyszła z nowotworu dzięki tej metodzie. Ale stosowała potem naświetlania i chemię. Teraz jest umierająca...
- Tak, już wiemy, że pana siostra dzięki metodzie dr Ashkara wyzdrowiała - wtrąca się Przemysław Ornatowski i podsuwa mikrofon kolejnej osobie.
– Pękała mi skóra do kości na dłoniach i żaden z lekarzy nie potrafił mi pomóc – mówi 38-letni mężczyzna. – Tak krwawiły mi ręce, że nie mogłem nic utrzymać w dłoni. Lekarz mi powiedział, że nadaję się na rentę, a wcześniej pracowałem w Holandii w szklarniach... Jeden lekarz na drugiego tylko nadawał.
Prowadzący znowu napomina: – Przypominam, to debata na temat metod, nikogo nie krytykujemy.
- ... a teraz, o proszę! – kontynuuje mężczyzna i pokazuje sprawne dłonie. - Mogę nawet grać na gitarze. To dzięki metodzie doktora Ashkara.
- Czy ktoś z państwa chciałby coś jeszcze powiedzieć? – pyta Ornatowski.
Wstaje kobieta: - Tak, jestem lekarzem onkologiem z Opolskiego Centrum Onkologii, nazywam się Barbara Radecka. Trudno zrozumieć, dlaczego w instytucjach publicznych organizuje się takie spotkania...
- Pani doktor, mamy debatę, rozmawiamy na temat metod, nikogo nie krytykujemy – poucza ją prowadzący.
- Te przedstawione przez państwa schorzenia są bardzo różne i nie można tak jednoznacznie... - próbuje tłumaczyć pani doktor, ale już nie kończy. Sala nie chce słuchać lekarki, robi się zamieszanie, pada jakiś wzburzony głos: - Niech lepiej powie, ile ludzi na tym oddziale umiera!
Doktor Radecka wychodzi ze spotkania.
- Taka wykształcona, a nawet się nie pożegnała! – goni za nią pretensja kogoś z tłumu.
Sala milknie, kiedy wychodzi dr Georgie Ashkar, fizyk, absolwent moskiewskiego Uniwersytetu Łomonosowa. Opowiada o metodzie absorpcji i zwalczaniu kancerogenów za pomocą czosnku, ciecierki i okładów z kapusty. Polega ona na przykładaniu czosnku, potem wkładaniu do rany ziaren ciecierzycy i owijaniu jej kapustą.
Podczas spotkania można było kupić książkę autorstwa dr Ashkara, o jego metodzie leczenia raka. Niecałe 60 stron, niewielkiego formatu za 40 złotych.
– Ja już mam taką książkę i stosuję metodę Ashkara – mówi pani Maria i pokazuje obandażowaną nogę, z tej rany sączy się płyn. – Ja mam problemy ginekologiczne i jak z tej rany coś wypływa, to czuję, jak mi się te chore miejsca oczyszczają.
O niebezpieczeństwie stosowania metody dr Ashkara, według której należy odstawić wszelkie leki, pisaliśmy już dwukrotnie na łamach nto. Wypowiadali się też znani onkolodzy.
– Operują półprawdami, a w ten sposób najprościej i najskuteczniej można manipulować przerażonymi chorymi ludźmi, którzy gotowi są chwytać się każdej deski ratunku – mówi dr Redelbach. - Chemia podawana chorym na raka to faktycznie, jak mówią niektórzy uzdrowiciele – trucizna. Jej działanie polega jednak, na tym, że komórki rakowe, bardziej agresywne i szybciej metabolizujące, zabija szybciej.
Dr Redelbach otrzymał zaproszenie na spotkanie w hotelu „Mercure", ale nie poszedł. – Nie chciałem tak zwanej debaty firmować moim nazwiskiem – tłumaczy onkolog.
A co doktor Barbara Radecka chciała przekazać obecnym na sali?
– Myślałam, że ta debata to będzie dyskusja opiniotwórczych osób – mówi pani onkolog. – A to była promocja tego, co chcieli tam zaproponować. Nie wolno nazywać metodą leczenia ani leczeniem czegoś, co nie podlegało długoterminowym badaniom i testom na chorych. W innym razie to nadużycie. Medycyna nie ofiarowuje magii, nie obiecuje nieśmiertelności. Ale w sytuacji, kiedy człowiekowi łamie się całe życie i staje bezradnie wobec choroby, łatwo mu przyjąć jakąś ułudę. Na przykład, jeśli oferuje się chorym plastry detoksykacyjne i nazywa to leczeniem, to nadużycie. Trzeba głośno o tych nadużyciach mówić, bo tylko tak dotrzemy do ludzi. Na dużych kongresach onkologicznych są sesje naukowe dla lekarzy dotyczące sposobów omamiania ludzi przez szarlatanów.
Ashkar na doczepkę
W maju spotkanie promujące „czosnkową" metodę odbyło się na Uniwersytecie Opolskim. Teraz władze UO bronią się, że nic o tym nie wiedziały.
W ubiegły piątek dr Ashkar wystąpił w sali konferencyjnej Urzędu Marszałkowskiego w Opolu, podczas Eco-Forum zorganizowanego przez Fundację Promocji Innowacji Gospodarczych w Opolu. Władze województwa opolskiego były oburzone, że w ich sali doszło do wystąpienia kontrowersyjnego naukowca, zapewniając, że nic o tym nie wiedziały. W programie konferencji amerykańskiego fizyka w ogóle nie było, a jak powiedziała później nto Urszula Ciołeszyńska, prezes fundacji, dr Ashkara spotkała w piątek po raz pierwszy w studiu radiowym opolskiego radia, gdzie do udziału w audycji oboje zostali zaproszeni. Wtedy postanowiła go zaprosić na Eco-Forum.
– Ashkara do radia nie zapraszaliśmy, został na doczepkę przyprowadzony przez pana i panią Ciołeszyńskich jako osoba towarzysząca zaproszonemu przez nas gościowi, czyli dr. Józefowi Kropowi, autorowi książki o ekomedycynie – mówi Marek Świercz, współgospodarz audycji. - Krop miał być jednym z prelegentów forum medycyny naturalnej, organizowanego pod patronatem marszałka, uznaliśmy więc z Maćkiem Nowakiem, że przedsięwzięcie wygląda na poważne i dr Krop może być ciekawym rozmówcą, jeśli chodzi o zdrowie i żywność transgeniczną, której praktycznie u nas nie ma. A za oceanem jest powszechna.
Na dowód pokazują tematy i rozmówców „Loży Radiowej" z piątku. Jest tam dr Józef Krop, ale ani słowa o dr. Ashkarze.
- Na godzinę przed programem zadzwoniłem do pana Ciołeszyńskiego, żeby się upewnić, czy gość dotrze – mówi Marek Świercz. – Powiedział, że Kropa przyprowadzi, co więcej, weźmie ze sobą jeszcze jednego ciekawego doktora z Ameryki. Ów doktor przyszedł do studia w towarzystwie m.in. pani Urszuli Ciołeszyńskiej.
Zaskoczeni dziennikarze dopiero w trakcie rozmowy, już na antenie, zorientowali się, że to autor jakiejś „cudownej" metody na raka.
- Nie jesteśmy od promowania wątpliwych terapii, skupiliśmy się na osobie dr. Ashkara, jego medialnej popularności, bo opowiadał, jak bryluje w amerykańskiej telewizji – mówi Marek Świercz.
Nasza prawda jej szkodzi
- Do Opola przyjechaliśmy na zaproszenie Urszuli – przyznaje Alex Polanski, tłumacz dr. Ashkara. – Na debacie jej nie było, bo to osoba publiczna, a nasza prawda jej szkodzi.
O debacie i wystąpieniu lekarza z Opolskiego Centrum Onkologii mówi, że pani doktor nie uszanowała formuły. – To dyskusja o metodach, a nie krytyka – tłumaczy Alex.
Skontaktowaliśmy się z Urszulą Ciołeszyńską. – Jestem na bardzo ważnym spotkaniu, zajmuję się bardzo ważnym projektem, nie mogę teraz rozmawiać – usłyszeliśmy od pani Urszuli. – To, co miałam do powiedzenia, już powiedziałam. Ja się zajmuję wielkimi inwestycjami, a to jest zawracanie głowy. Pracuję społecznie i proszę do tego wszystkiego nie mieszać mojej rodziny.
W takim razie radiowcy kłamią, mówiąc, że pani znała wcześniej dr. Ashkara?
- Nikogo nie okłamałam i być może mógł to być zbieg okoliczności, tego pana poznałam na parkingu.


























Kontakt: