MZD na Wrocławskiej i nie tylko
Jak nie tłumaczą wykonawcy za opóźnienia, zamiast naliczać karne odseteki (wiadukt na ulicy Ozimskiej), to wyrażają zgodę na prowadzenie robót na jednej z newralgicznych ulic Opola – Wrocławskiej na odcinku od Niemodlińskiej do Partyzanckiej w piątek, a więc w dniu o nasilonym ruchu samochodów. Panowie pomarańczowi najpierw wczoraj wycięli dziury w asfalcie, a dziś rozłożyli się i będą je zalewać asfaltem. A samochody im tylko przeszkadzają, więc stoją w korkach.
Dla jasności napiszę, że podoba mi się, że łata się dziury na ulicach, ale....no właśnie. Czy nie można takich robót wykonywać, gdy nie wzmożonego ruchu?! O nocnej porze nie wspomnę, ale przynajmniej nie w piątek czy poniedziałek.
Tak to jest, gdy firmą pokroju technicznego rządzi tandem: były, nieudany wiceprezydent prezydent i historyk oraz rzecznik prasowy. Panowie pomylili role: pan Pietrucha występuje w roli rzecznika....niesłownych wykonawców robót za które płaci miejskimi pieniędzmi, a pan Karbowiak pojęcia nie ma, jak powinno się negocjować umowy i je egzekwować.
Efekty pracy wymienionego duetu mamy widoczne na co dzień.
Znając jednak mieszkańców Opola będą kląć na niedogodności, ale za 4 lata wybiorą znowu jakiś Zembaczyńskich.




























Kontakt:
Na dodatek jadąc od strony
Na dodatek jadąc od strony centrum nie ma żadnego oznaczenia, można łatwo zniszczyć zawieszenie jeśli się o nich nie wie...
Prawdę powiedziawszy, to w
Prawdę powiedziawszy, to w każdy dzień tygodnia są tłoki w Opolu, więc jedyną porą jest noc, ale nie dla MZD :). A to, że nie ma oznaczenia ubytków w asfalcie to norma. Kiedyś jak łatali wiadukt na Armii Krajowej, "kochani" drogowcy nie oznaczyli powycinanych fragmentów , no i w nocy wpadłem w dwa takie, zanim wychamowałem...tragedia....Niestety taka praktyka jest w całej Polsce...