Pierwsza tercja dla Orlika nie była zbyt kolorowa. Można powiedzieć, że wszystko było fatalne. Organizacja meczu, sędziowanie, ale również postawa naszych chłopaków. To wszystko wykorzystali gracze Sielca, dla których początek meczu był jak marzenie. Strzelili oni aż 5 bramek, przy tylko jednym golu dla Opolan. Strzelcem tej kontaktowej bramki był będący ostatnio w znakomitej formie Bartosz Słowik. Po tej tercji kibice Orlika mieli marsowe miny, wydawałoby się, że jest już po meczu. Nasi bramkarze nie mieli dzisiaj dnia, praktycznie wszystko wpadało, zaś zawodnicy z pola nie mieli szczęścia.
Druga odsłona gry wyglądała już znacznie lepiej. Orlik wyszedł z szatni zmotywowany i wziął się ostro do odrabiania strat. Już po 44 sekundach gry drugą bramkę dla gości zdobył Korzeniowski, a 4 minuty później było już 5 : 3 za sprawą ambitnie grającego Kosidły. Niestety dla naszego zespołu w 11 minucie Sielec znów trafił i prowadził już 6 : 3. Słabym punktem tego meczu było sędziowanie i nadmierna ilość kar z kapelusza. Tercja druga zakończyła się wynikiem 2: 1 dla Opola, ale do wygranej była jeszcze długa droga.
Trzecia tercja to popis naszych Orłów, w których wygraną było ciężko uwierzyć nawet najwierniejszym kibicom. W 2 minucie piękną bramkę na 6: 4 zdobył Hedberg, Minute później trafił Krzysztof Cwykiel i Orlik przegrywał już tylko jedną bramką. Zawodnicy z Opola obudzili się i pokazali że potrafią zdobywać bramki. W 7 minucie wyrównał Sebastian Szydło. Do końca meczu obie drużyny grały bardzo ambitni, ale zarazem zachowawczo nikt nie chciał stracić gola. Ta tercja zakończyła się 3: 0 dla Orlika, a mecz remisem 6: 6.
Nikt nie wiedział co począć, czy grać dogrywkę, czy przyznać 15 miejsce Orlikowi. Dopiero po kilku telefonach okazało się, że będzie 5 minutowa dogrywka. Nie spodobało się to graczom z Opola. Troszkę poddenerwowani i chcący już wracać do domu goście, wzięli się ostro do pracyi już po 33 sekundach Bartłomiej Bychawski został bohaterem Opolan. Wynik meczu 7: 6 dla Orlika.

