drukuj

Relacja z koncertu Pezet/Małolat

Pezet i Małolat

Pezet/Małolat - Dziś w moim mieście

Poniżej przedstawię Wam skrót wydarzenia, które miało miejsce 11 listopada podczas koncertu Pezet/Małolat w Rampie. Zapewne wielu osobom zgromadzonym tam tego wieczoru ten występ na długo pozostanie w pamięci.

Nic nie zapowiadało, że będzie to jeden z najbardziej nieudanych hip-hop'owych koncertów tego roku w Opolu. Pomimo słabej frekwencji (czego przyczyną była kiepska promocja – nie widziałem, żadnego plakatu na mieście,który by reklamował to wydarzenie) najgorsze miało dopiero nadejść.

Z doświadczenia wiemy, że koncerty nigdy nie rozpoczynają się planowo, dlatego w klubie pojawiłem się ze znajomymi dopiero po 22:30.Suportów żadnych nie słyszałem (chyba, że wcześniej ktoś wystąpił – ale szczerze w to wątpię). Główni artyści czyli Pezet i Małolat pojawili się nascenie w okolicach godz. 23:00. Pierwszy wyszedł Pezet, stał na początku tyłem do publiczności, a przodem do dj'a i ruszał się do beatu – publika zareagowała żywiołowona jego widok i wszyscy zaczęli podchodzić bliżej sceny. Pomyślałem zaraz się zacznie – będzie ogień.

Po krótkiej chwili dołączyli do niego Małolat i Mormon.Kiedy już byli w trójkę na scenie, Pezet odwrócił się przodem do publiczności i przywitali Opole, zaczął się koncert. Nie minęło zbyt wiele czasu, a naszą uwagę przykuł Pezet, w głównej mierze jego postawa i zachowanie – mówiąc kulturalnie był bardzo mocno PRZEMĘCZONY !!! . Pezet miotał się po scenie,średnio pamiętał teksty. Jedno przyznać muszę, najlepiej wychodził mu zwrot„...WSZYSCY RĘCE W GÓRĘ...".

Zdecydowanie to nie był jego dzień, całą sytuację i koncert ratował jak tylko się da Małolat (np. hasłem w stylu „..w Opolu wódka jest mocniejsza, u Was chyba ma z 60%...") dla niego pełny szacunek za to co pokazał na scenie – pełen profesjonalizm, jak to się mówi „robił dobrą minę do złej gry". Zagrał parę kawałków ze swojej solowej płyty „W pogoni za lepszej jakości życiem", w dużej mierze pomagał przy kawałkach z wcześniejszych płytPezeta, które też grali. Sporym zaskoczeniem było dla mnie hasło „zagramy teraz kawałek z nowej płyty" – przecież to było logiczne, skoro koncert był w ramach trasy „Dziś w moim mieście". Wszyscy w głównej mierze przyszli po to, żeby usłyszeć na żywo efekt dwóch lat pracy nad tym projektem braci Kaplińskich

Wracając do stanu fizycznego Pezeta, który pozostawiał wiele do życzenia – wszystko oczywiście jest dla ludzi, rozumiem, że czasami trzeba zaprawić się przed wyjściem na scenę - ale gdzie umiar ? Artysta tego pokroju co Pezet, z takim dorobkiem i doświadczeniem w branży nie powinien dopuszczać do takich sytuacji. Jakby nie patrzeć to jest jego praca, gdzie tu szacunek dla słuchacza, który za występ godzinny płaci 25 lub 30 zł. Oprócz nastolatków którzy nawet na hasło „yeah" reagują euforią i podnieceniem, na koncertach pojawiająsię też starsi słuchacze którzy chcieliby zobaczyć dobry występ i mają wobec artystów oczekiwania. Na usta ciśnie mi się zdanie: „Jeśli nie szanujesz innych, to nie myśl, że ktoś będzie szanował Ciebie i Twoją pracę".

W miniony czwartek mieliśmy bardzo dobry przykład jak nie powinien wyglądać występ, miejmy nadzieje, że wszyscy wyciągniemy z tego jakąś naukę.

Swoją relację zakończę zwrotem pochodzącym z kawałka Rahima „Sekunda" z solowej płyty „Podróże po amplitudzie" mianowicie: „..na szczęście pracujesz całe życie, a na nieszczęście sekundę..."

Do zobaczenia na koncercie Eldo, który już 26 listopada wRampie.

To jest moja subiektywna opinia, nie musisz sie z nią zgadzać.

Pozdrawiam

Zdjęcia

  • Pezet i Małolat
chyzy
Autor:chyzy

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać